wjw SMAK-2015 Jeszcze nic się nie zaczęło, a już się skończyło... śpiewała Joanna Rawik „PIK - Myśli bez Cenzury” Rok VIII Nr 1/22 - grudzień 2015 Od wielu lat nie byłem w MOK-u. Nie to, że się na MOK obraziłem, ale po prostu nie chciałem im przeszkadzać w pracy, a także dlatego, by nie posądzono mnie o to, że ich wszystkich, jako były dyrektor tej instytucji, w jakiś sposób sprawdzam lub kontroluję. Trochę się bałem tego spotkania ze swoimi byłymi, ale także nowymi pracownikami, bo ostatni raz byłem tu kilkanaście lat temu, ale byłem zbyt mocno zainteresowany odnowioną i wznowioną po przerwie kolejną edycją SMAK. Jak było? Moim zdaniem bardzo dobrze, ale zdecydowanie za krótko. Praktycznie SMAK trwał jeden dzień. W sobotę rano warsztaty, później jeden koncert konkursowy. Po nim krótki (około godzinny) koncert, ogłoszenie wyników i wręczenie nagród, a zaraz po tym krótki koncert laureatów. Praktycznie można było przyjechać na SMAK w sobotę rano i wyjechać w tym samym dniu późnym wieczorem. Na dodatek na plakatach do słowa „spotkanie”, które określało podstawową ideę SMAK-u, dodano pisane przez "v" głupie i obce słowo „festival”. Bałem się, że to będzie kolejny festiwal lub program pod hasłem „szukamy młodych talentów”, jakich pełno w całej Polsce, w tym w radiu i w telewizji. smak-1 „Trzy Tony Gruzu” z Zielonej Góry Powszechnie wiadomo, że kiedyś na SMAK-u najważniejsze było samo spotkanie młodych ludzi z ich doświadczonymi „kolegami po fachu”, które trwało cztery dni i noce. Gadano i śpiewano wszędzie gdzie się dało. W salach, na korytarzach w winiarni, w hotelach, internatach i restauracjach, a nawet na ulicy. Spotykali się tu przede wszyscy ludzie „myślący inaczej” i niepokorni, którzy pisali i śpiewali o tym, jak widzą i oceniają świat, w którym żyją. Nieważny był przebój, ale liczył się mądry, inteligentny, często z puentą, dowcipny tekst. zdjęcie 2 „Sza!” z Poznania Jurorzy pomagali młodzieży, jak pisać o tym, co napisane wprost brzmi banalnie i prostacko. Liczył się styl poetycko-satyryczny. Dzisiaj dominują „przeboje”. W tej edycji było kilka ciekawych propozycji, ale moim zdaniem nie było tego co kiedyś, klimatu w kilku dni i nocy. Jednak widać było (i czuć), że ci młodzi ludzie, gdyby mogli ze sobą przebywać dłużej, niż jeden dzień, z całą pewnością taki klimat (jak kiedyś) mogliby stworzyć. zdjęcie 3 „X7” z Przęsocina Oczywiście brakowało mi „starych” dinozaurów wszystkich odmian i opcji, od wykonawców i jurorów do współorganizatorów włącznie. Jednak dawało się zauważyć, że powrót do tego co było, jest możliwy. Wręcz „na wyciągnięcie ręki”. Ten klasztor ma coś w sobie takiego, co sprzyja „bliskim spotkaniom”, ale z całą pewnością nie „festivalom”. Uważam, że najważniejsze dla SMAK-u, to powrót do starego, sprawdzonego programu. Od czwartku rano (przyjazd), po południu pierwsze warsztaty, w piątek dwa razy warsztaty. W czwartek i piątek koncerty gwiazd. W sobotę warsztaty i próby przed koncertem konkursowym. Po południu konkurs, koncert kolejnej „gwiazdy” i ogłoszenie wyników. W nocy balety, a w niedzielę uroczysty koncert laureatów i wyjazd. Najważniejsze to to, by zwiększyć liczbę uczestników. Mniej zespołów, zwłaszcza dużych, więcej twórców, solistów i małych grup. W razie czego zawsze im mogą pomóc w akompaniowaniu inni uczestnicy SMAK-u, tak jak było kiedyś. Ale najważniejsze, że impreza jest. Skromniejsza, ale jest. Może się jeszcze odrodzi do pełnych rozmiarów i znowu będzie fantastycznym spotkaniem ciekawych i twórczych ludzi, a nie jednym z festiwali, czy przeglądów w Polsce. Spotkać się i szczerze porozmawiać o wszystkim, bo jest o czym, a życie nie trwa wiecznie. Dzisiaj to jest impreza podobna do festiwalu, niby kontynuująca tradycję, ale to jest już jakaś atrapa, chociaż miejsce zostało to samo, to jednak to zdecydowanie - NIE TO SAMO! Prawdopodobnie jury Spotkania było podobnego zdania, bo zupełnie zlekceważyło słowo „festival” i w protokóle nie było o tym nawet słowa. Oto ten protokół przypisany dosłownie z wersji papierowej, jaką otrzymałem z MOK-u. Protokół posiedzenia Jury XXXVI Ogólnopolskich Spotkań Młodych Autorów i Kompozytorów Piosenki „SMAK” im. Jonasza Kofty. zdjęcie 4 Jury SMAK-2015 Jury w składzie:
  • Beata Molak - przewodnicząca
  • Andrzej „e-mol” Kowalczyk
  • Artur Orzech
  • Bogusław Nowicki
po konsultacjach i ocenie 16. podmiotów wykonawczych, uczestników konkursu przyznało następujące nagrody i wyróżnienia:
     
  • Hebanowy Szczebel do Kariery” i 4000 złotych otrzymuje: zespół „Trzy Tony Gruzu” z Zielonej Góry
  •  
  • Dębowy Szczebel do Kariery” i 3000 złotych otrzymuje: zespół „Sza!” z Poznania
  •  
  • Sosnowy Szczebel do Kariery” i 2000 złotych otrzymuje: zespół „X7” z Przęsocina
  •  
  • Szczebel do Kariery dla najlepszego wykonawcy” Nagrodę Stowarzyszenia Artystów Wykonawców Utworów Muzycznych i Słowno Muzycznych SAWP i równowartość 1000 euro otrzymuje: zespół „Pobudka” z Celestynowa
  Wyróżnienia po 500 złotych otrzymują: Małgorzata Dłużniewska z Warszawy i zespół „W Punkt” ze Szczecina. zdjęcie 5 „Pobudka” z Celestynowa
zdjęcie 6 Jury z satysfakcją wita kolejną, 36 edycję „SMAK-u” i dziękuje władzom Miasta i sponsorom tej imprezy za wsparcie Dziękujemy młodym twórcom za udział w tej niepowtarzalnej, jesiennej imprezie, która jako jedyna w Polsce docenia indywidualną twórczość młodych autorów i kompozytorów - „naszą nadzieję na lepsze w polskiej piosence”. Często bywa tak, że debiut na naszej scenie stawał się zaczynem profesjonalnej kariery, czego życzymy wszystkim młodym twórcom i wykonawcom piosenki. Jury z satysfakcją podkreśla dobry poziom artystyczny prezentacji - zarówno w warstwie autorskiej i kompozytorskiej, jak też wykonawczej. Oddzielne podziękowania kierujemy do dyrekcji i pracowników Myśliborskiego Ośrodka Kultury za profesjonalne przygotowanie i przeprowadzenie imprezy. Podpisy Jury:
  • Beata Molak
  • Andrzej „e-mol” Kowalczyk
  • Artur Orzech
  • Bogusław Nowicki
Na zdjęciu Małgorzata Dłużniewska Podsumowując. Każdy, kto choć raz brał udział w myśliborskim Spotkaniu w czasach, gdy było inne, dobrze wie, że była to impreza nie do podrobienia. Wielu w Polsce próbowało. Bez skutku. Moim zdaniem, postępujące od lat przerabianie tego spotkania w jakiś kolejny festiwal, to jakieś grube nieporozumienie. Nie o to w tej imprezie, przemianowanej w trzeciej edycji na SMAK, jego pomysłodawcom, twórcom i pierwszym realizatorom chodziło. Kilkudniowe spotkanie naprawdę zbuntowanej i poetycko lub kabaretowo-satyrycznie nastawionej przeciwko otaczającej ich rzeczywistości młodych ludzi, to jest to, co było podstawą fenomenu myśliborskich spotkań SMAK. Co jest dzisiaj, i co z tej imprezy próbuje się zrobić? Oceńcie sobie sami. Według mnie. Jakiś krótki, kolejny wśród setek innych festiwalik, czyli jaja z pierwotnej idei SMAK. zdjęcie 7 „W Punkt” ze Szczecina Waldemar J. Wiernicki

pasek

qr

ts PiK © 2016 | APYCOM

844608