Ze szkołą w tle „PIK - Myśli bez Cenzury” Rok X Nr 1/24 - marzec 2017 Polska oświata znów znalazła się na brzegu. Wyrzucona na piasek musi od początku przygotowywać się do nowego rejsu. Kolejny kapitan zapewnia, że obrany kurs jest właściwy, ale zachowuje się jak majtek, który pierwszy raz dostał się na pokład. Proces kształtowania dorosłego człowieka i świadomego obywatela jest bardzo skomplikowany, dlatego dopiero co najmniej po 20 latach będzie można zaobserwować pierwsze efekty podejmowanych dzisiaj działań. Nie tylko szkoła ma wpływ na formę jednostki, dlatego kierunki i metody kształcenia powinny być odpowiednio skorelowane z procesem kształtowania młodego człowieka. Przywódcy naszego kraju nie wykazują zdolności analizy sytuacji. Bez konsultacji z samorządami zmieniają strukturę szkolnictwa narażając je na koszty i konieczność zmiany przeznaczenia budynków szkolnych, nierzadko wybudowanych w ostatnim okresie. Bezkrytycznie przywołują wyidealizowany obraz własnego dzieciństwa i stawiają go za kanwę reform oświatowych. Chaotycznie, bez choćby cienia empatii wprowadzają zmiany, które skazują „dzieci okresu przejściowego” na porażki życiowe, a następnym pokoleniom fundują niesprawdzony model o nieokreślonym kształcie. Zmiany programowe dokonywane są bez uwzględnienia kluczowych umiejętności, bez dbałości o korelację międzyprzedmiotową, natomiast ze szczególną dbałością o swoiście pojmowany i ukierunkowany patriotyzm. Trudno dopatrzeć się w takim działaniu troski o właściwy rozwój polskiej oświaty i światłego obywatela. Nie można go także nazwać wspieraniem polskich szkół. Niejedna będzie musiała być zlikwidowana lub przekształcona. W wielu miejscowościach zuboży to ofertę oświatowo-kulturalną skierowaną do społeczności, a w innych roztrwoni ogromny dorobek związany z tradycją szkół.
  • - Jak w takich poczynaniach zobaczyć umiłowanie ojczyzny, które jest przecież synonimem patriotyzmu?
  • - Czyż bogactwo edukacji nie tkwi w różnorodności form i metod skierowanych na osiągniecie celu?
  • - Czy procesy związane z wychowaniem nie wymagają cierpliwości, rozwagi, sprawdzonych metod i stabilizacji opartej na niepodważalnych autorytetach umocowanych w tradycji?
  • - Czy wreszcie rozwój oświaty może być oderwany od rozwoju technicznego i czy istnieje inne, niż finansowe wsparcie oświaty, by jej efekty były optymalne?
Nietrudno też zauważyć, że każda rewolucyjna zmiana powoduje na początku regres i destabilizację, a efekty nie są tak przewidywalne, jak w przypadku planowanej i podlegającej ewaluacji powolnej transformacji.
  • - Jaki jest zatem kurs polskiej oświaty skrzętnie ukrywany przez sprawiającego wrażenie beztroskiej euforii sternika, bezwarunkowo wykonującego zalecenia kapitana?
  • - Może jego celem jest ekonomia i racja polityczna?
  • - Może zysk kryje się w ograniczeniu zatrudnienia nauczycieli przez likwidację placówek?
  • - Może chodzi o zwiększenie liczby niewykształconych robotników?
Uczniowie - teraz dowożeni do gimnazjum - będą musieli rok wcześniej podjąć decyzję o kontynuowaniu nauki, a ponieważ rodzice będą ponosili koszty ich dojazdu do szkoły, to ich motywacja do wypełniania przez dzieci obowiązku szkolnego będzie mniejsza.
  • - Czy zysk to przerzucenie kosztów jednego roku kształcenia uczniów z państwa na rodziców?
W trzeciej klasie gimnazjum uczniowie byli dowożeni do szkoły, zapewniano im podręczniki. Po reformie, ten rocznik będzie finansowany przez rodziców każdego ucznia, co oznacza najmniej 500 minus w budżecie każdej z tych rodzin. Nie do końca wiadomo, czy pośpiech z jakim wprowadza się reformę powoduje, że niezbyt wyraźnie widać jej cele, czy może właśnie taki jest cel pośpiesznych działań załogi kierującej naszym państwem. Z przykrością jednak trzeba stwierdzić, że jak w większości przypadków, szkoła jest tylko tłem tych poczynań.
OG

pasek

qr

ts PiK © 2016 | APYCOM

844603